Catering

24 czerwca, 2015 . Ilona Kozłowska

Coraz większą popularność zdobywa street food. Nic dziwnego. Łatwy dostęp, przystępna cena, szybkość wydania posiłku. Kolorowe budki na kółkach i różnorodność jedzenia, a do tego fajna obsługa. Food trucki mogą być wszędzie! To mobilne, szybkie żarcie, które tak bardzo kochamy.

Food Trucki pojawiły się w Polsce kilka lat temu. Najpierw w postaci Ice carem truck, czyli budka z lodami. Kto z Was nie pamięta jeżdżącej po osiedlu furgonetki Family Frost. Melodie wydobywającą się z pojazdu każdy z nas kojarzy, a przynajmniej powinien. Później pojawiły się jeżdżące piekarnie ze świeżym pieczywem, czasem z mlekiem. Furgonetki zrobiły furorę, więc poszły o krok dalej. Skoro w USA było to na porządku dziennym i sprawdzało się to świetnie, to u nas też musiało! No i? Dziś food trucki są wszędzie. Furgonetki z mini kuchnią za dnia parkują przy biurowcach, w najbardziej zatłoczonych miejscach, a wieczorem pojawiają się w miejscach, gdzie rozrywki nie ma końca. Co w weekendy? W weekendy uliczne żarcie spotkać możemy na targach śniadaniowych, przed galeriami handlowymi. Tam gdzie ludzie spędzają wolny czas i chcą odpocząć.

Street food na kółkach sprawdza się świetnie. Będąc w pracy, nie mamy zbyt dużo czasu na przerwę lunchową. Dlatego chętnie korzystamy z dobrodziejstw food trucków. Furgonetki z żarciem są różne. Oferują nam smaczne zapiekanki na bagietce, burgery, kawę, lody, ciastka, mięso grillowane, sandwiche i wiele innych pyszności.

Sezon letni w pełni, więc street food żyje swoim życiem i korzysta ile może. Pojawiają się wszędzie. Organizowane są zloty food trucków, na których gości kilka tysięcy osób. Leżaki, stoliki no i pyszne jedzenie. Idealny chillout na weekend i nie tylko. Harmonogram zlotów food trucków pojawia się w internecie i co jakiś czas fejsbuk sprytnie informuje nas o wydarzeniu.

Food trucki to nie tylko smaczna kuchnia uliczna. Furgonetki z żarciem stały się sposobem na przyciągnięcie klientów. Galerie handlowe chętnie ustawiają przed wejściem kilka food trucków z myślą „zrób zakupy, idź odpocząć i zjeść zapiekankę czy burgera” lub „zjedź i przyjdź na zakupy”. Tam gdzie food trucki tam ludzie. Luźny klimat, fajne jedzenie, czego chcieć więcej? Przykładem galerii wykorzystującej żarcie na kółkach, jako sposób na przyciągnięcie klientów jest poznańska Galeria Malta. Codziennie widzę tam kilka furgonetek i sporo ludzi kręcących się przy food tuckach.

Wszystko fajnie, ale ile to kosztuje?

Można by pomyśleć, że żarcie na kółkach, nie jest taką tanią sprawą. Otóż ceny nie są przerażające. Za zapiekankę na bagietce z oscypkiem, boczkiem, rukolą i żurawiną zapłaciłam 12 zł. Czas oczekiwania 10 minut. Smakowało? Miałam ochotę na jeszcze jedną, ale są tak syte, że nie podołałabym. Za burgera zapłacimy 10 zł, czas oczekiwania 10-15 minut. Mięso świeżo wypiekane na naszych oczach. Bez ściemy, z zachowaniem czystości i higieny.

Za zapiekankę na stacji benzynowej, czy ze znanych kebabowi zapłacimy 8 zł, i dostajemy mrożony shit! Za kebaba zostawimy 12 zł. Przelany sosem, praktycznie sama sałata i śladowa ilość tłustego mięsa. Mnie to nie zachęca. Zdecydowanie moje kroki skieruję do furgonetek z żarciem niż do kebabowni.

Jaki jest fenomen food trucków?

Sezon letni, brak czasu, smaczne jedzenie, łatwy dostęp. Food trucki to sposób na życie, na chillout. Ludzie to kochają. Sama chętnie korzystam z takiej opcji w słoneczne dni. Szkoda mi czasu na restauracje i zamknięte pomieszczenia. Kto raz zasmakuje jedzenia z furgonetki, zakocha się i będzie chciał więcej. Takie jest moje zdanie.

Czas na ciekawostkę

Za pierwszy food truck w historii furgonetek z żarciem uważa się chuckwagon, mówiąc po polsku karkówkowóz. Powstał w 1866 roku, a jego twórcą był Charles Goodnight – ranczer z Teksasu. Chuckwagon dostarczał pożywienie dla poganiaczy bydła na trasie do Nowego Meksyku, która wiodła przez prerie i pustynie. Goodnight dostosował stary wojskowy wóz, tak by można było przewozić przybory kuchenne oraz gotować mięso z fasolą. Sprytnie? Bardzo! Myślę, że Charles może być dumny z pomysłu na food trucki i z tego, że jego pomysł rozwinął skrzydła.

Ciekawe, co Wy myślicie o food truckach i jakie macie doświadczenia z takim jedzeniem. Zachęcam do podzielenia się swoją opinią.

  • Ula

    Przyznam, że sama lubię czasem zjeść coś z takiego food trucka, a pod Maltą jedzenie jest naprawdę w porządku. I tu w pełni się zgodzę z autorką tekstu: produkty są świeże, można szybko i smacznie zjeść.